Rower

Rowerem w świat

by / 3 komentarze / 4 View / 20 września 2011

Podróżnik zabrał mnie na pieszą wycieczkę to czas skoczyć poziom wyżej. A co jak szaleć to szaleć, teraz to ja go wezmę w daleką podróż i sprawdzę jego kondycje. Tym razem wybieramy się w świat na dwóch kółkach. A skoro to mój pomysł to i ja muszę się zatroszczyć o wyposażenie i zorganizowanie wyprawy.

Bez czego nie mogę się obejść? Hm trzeba wybrać to co najbardziej potrzebne, co ułatwi cały przejazd i zapobiegnie przykrym niespodziankom – jak np. kapeć w kole. Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić stan techniczny naszych rowerów:

  • Błotniki – w razie deszczu na pewno będą stanowić jakąś barykadę dla błota i brudnej wody. Podróżnik będzie przyzwoicie wyglądać, ja zresztą też, a i rower przy tym mniej ucierpi (zachlapane przerzutki, śliskie rączki itd.). Zainwestowałam i kupiłam nowe, plastikowe- nieco lżejsze od tych metalowych- i zdecydowanie dłuższe – pan w sklepie doradził, że będą lepiej spełniać swoją funkcje. Pożyjemy zobaczymy.
  • Światełka, lampki – w lesie i jesienną porą za oknem szybko robi się ciemno. A nawet gdybyśmy chcieli się wybrać gdzieś o świcie to się przydadzą. Sprawdziłam stan oświetlenia: z przodu biała lampa o sygnale ciągłym, z tyłu czerwona dioda pulsująca jak dyskoteka. Wszystko w porządku, na pewno będziemy widoczni. Do tego jeden zapas baterii – w końcu przezorny zawsze ubezpieczony.
  • Licznik, prędkościomierz – niby by się przydał. W końcu fajnie by było wiedzieć ile przejechaliśmy w ciągu dnia, z jaką prędkością szalejemy na trasach i ile czasu to nam zajęło. Ale z drugiej strony jak Podróżnik dowiedziałby się, że za dużo przejechał i zwątpił by w połowie drogi, to lepiej nie ryzykować. Tym razem obejdzie się bez.
  • Sakwa lub plecak – jeden dzień zdecydowanie sakwa – pomieści wszystko co trzeba i nie muszę jej mieć na plecach tylko np. na ramie albo pod siodełkiem. Tylko, że ja planuje dłuższą podróż i o samych dokumentach, kluczach, czy chusteczkach się nie obejdzie. Troszkę trzeba będzie podźwigać, ale odzież na zmianę i jedzonko bezapelacyjnie są tego warte. Może kiedyś w końcu zainwestuje w wodoodporny plecak, już nieraz się przekonałam, że byłby niezawodny w każdych warunkach.
  • Niezbędne narzędzia – w końcu przygody lubią zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach. Na pewno trzeba wziąć: zapasową dętkę, pompkę do roweru, zapasowy wentyl, łyżkę do ściągania opony i niezastąpione śrubokręty (płaski i krzyżowy).
  • Kask – przyda się bez względu na rodzaj trasy. Musi być i nie ma, że boli.
  • Bidon – osobiście nie lubię, zawsze kojarzy mi się z lepkimi, słodkimi napojami z posmakiem plastiku. Mam za to ulepszenie – koszyk. Istna rewelacja. Mogę do niego włożyć wodę mineralną, najlepsze są te o pojemności 0,7 – pasują idealnie.
  • Linka zabezpieczająca – nie jest to gwarant skutecznej ochrony przed lepkimi rękoma, dlatego też zawsze się staram zostawiać rower pod czyimś okiem. Jeśli już muszę z niej skorzystać, np. idąc do sklepiku czy toalety, staram się jak najszybciej wrócić. Moja linka jest jedną z tańszych bo i po co trącić pieniądze, skoro nie wymyślili jeszcze takiego materiału, którego nie dałoby się przeciąć.
  • Dzwonek – mała rzecz, a cieszy. Na pewno ułatwi przejazd w bardziej uczęszczanych miejscach przez pieszych.
  • Mała podręczna apteczka – parę plastrów, gazików, może jakaś maść na obicia. Nawet najlepszym zdarzają się wpadki i upadki.
  • Mapa – bez tego jak bez ręki, a chciałabym zobaczyć wszystkie atrakcje, które mamy w planie zobaczyć. Przede wszystkim to nie bawi mnie perspektywa zabłądzenia i „okrążania” po raz kolejny tego samego miejsca, do domu też trzeba kiedyś wrócić 😉

Myślę, że to już wszystko. Po podróży przekonam się czego mi brakowało.

A może Ty drogi czytelniku podpowiesz mi o jeszcze jakimś ważnym drobiazgu?

 


3 Comment

  1. Nie lubię jeździć z plecakiem bo już po kilku kilometrach robi się dwa razy cięższy, a plecy mokre i bolące po dłuższej trasie. Wolę sakwy po obu stronach za siodełkiem ale różnych opcji jest sporo, byle nie na plecach. Pozdrawiam!

  2. Myślę, że może się przydać również busola, która pomoże nam w łatwym orientowaniu się na mapie (szybciej zorientujemy się gdzie się znajdujemy).

  3. Naprawdę dobry artykuł i mnóstwo przydatnych infromacji.

Your Commment

Email (will not be published)